To my — tak, tak, te „DwaDzbany”. Odbiegające od normy, z wieloma uchybieniami (możliwe, że diagnozami).

To konto NIE będzie „normalne” (choć czymże jest „normalność”...). Nie będzie tu beżowych kolorów, estetycznych flatlay'ów, ani perfekcyjnie wyważonej kompozycji.
Stworzenia z kosmosu (jak przerażający Marian — myszka, ale o nim kiedy indziej).
Nie planujemy postów miesiąc wcześniej i na pewno zapomnimy o jakimś trendzie.
Szkliwo na podłodze, szkliwienie w rytmie bujania, i inne przygody z ceramiką.
Our favourites. Nie wstydzimy się (aż tak) tego jak pieprznięte jesteśmy.
Ta powstała przy zaciętej płycie w głowie, odtwarzającej „Perfect” Eda (tak, mam obsesję). Forma prosta. Szkliwo niebieskie — jedno z moich ulubionych. Nic nadzwyczajnego.
Ale wiecie co? Piękno ceramiki jest w niedoskonałości. Ta miska nie jest idealna — ma drobną nierówność, lekkie falowanie brzegu. I właśnie dlatego jest wyjątkowa. Bo została stworzona rękami, nie maszyną.
W Dwóch Dzbanach nie robimy „perfekcyjnych” rzeczy. Robimy rzeczy prawdziwe.
Różowy Dzban
Olka
Kocha jak się na Nią mówi „Różowy Dzban”. Jakieś 28 minut przed rozpierniczeniem połowy słoiczka szkliwa na podłogę wyglądała jeszcze na spokojną. Szkliwo było Doroty, wniesione do pracowni jeszcze jako posag — więc najpewniej będzie musiała wyskoczyć z hajsu, lub kupić kilka Jajek Niespodzianek.
Fioletowy Dzban
Dorota aka Dee
Szkliwiąca w rytmie bujania. W momentach największej potrzeby skupienia, równowagi i szczegółowości pędzla, Lisiątko wykonywało najbardziej gwałtowne, a zarazem najmniej przewidziane ruchy — poczucie humoru we krwi.
Welcome to our beautiful mess.
A Wy — wolicie idealne, czy z duszą?